W domu panowała cisza więc za pewnie Harry musiał już dawno wyjść na próbę z chłopakami,a oznaczało to, że wróci dopiero późno wieczorem i dziś na pewno już nie zobaczy Lou. Ta myśl wkurzyła Jessie jednocześnie niszcząc jej cały dzień.
Zegar wybił 13:00. Jessica postanowiła nie tracić dnia i poszła do swojego pokoju się przebrać w coś luźnego. Po założeniu na siebie ubrania, dziewczyna wsypała jedzenie do miski Lilu po czym próbowała zadzwonić do Kells jednak za każdym razem odzywała się poczta głosowa. Nie wiedząc co robić, Jess poszła do kuchni zarobić popcorn. Po wyjęciu go z mikrofalówki Jessie poszła do salonu oglądać telewizje.
Akurat leciał finał programu muzycznego, którego jeszcze nie oglądała. Dziewczyna dobrze wiedziała, że program wygrał James Maslow za którego trzymała kciuki od przesłuchania co spowodowało, że jest jego fanką.
Kiedy przyszła kolej Maslowa by zaśpiewał, Lilu zaczęła miauczeć, za każdym razem coraz głośniej.
-Cicho! - krzyknęła z pretensją w głosie Jessica
Kotka wygięła grzbiet przy czym pokazała swoje ostre zęby, a jej sierść się zjeżyła. Jess zignorowała jej zachowanie i wznowiła oglądanie występu. Piosenkarz zaśpiewał piosenkę Love Somebody - Marron 5. Po zakończeniu piosenki, Jessie włożyła rękę w miskę z popcornem, poczuła jednak same ziarenka. Zdziwiona lekko, że zjadła wszystko, wstała z kanapy i powędrowała do kuchni, odłożyć pustą miskę.
Dziewczyna siedziała przez długą chwilę w ciszy. Nie wiedziała co robić. Po chwili jej telefon wydał sygnał. Było to przypomnienie o zarezerwowaniu sobie miejsca u kosmetyczki i fryzjera w Paryżu na sylwestra. Jessie weszła na internet by znaleźć jakiś zakład. Zajęło to jej z pół godziny zanim znalazła "to coś". Po zamówieniu rezerwacji, dziewczyna spojrzała na zegar, który wskazywał 21:45. Jessica była trochę zszokowana bo wydawało się jej, że jest dopiero 16:00. Nie mając nic już do roboty poszła wziąć długą i ciepłą kąpiel po czym poszła spać.
***
To dziś. Właśnie dziś jest Boże Narodzenie. Sama myśl o dzisiejszym wieczorze, który spędzi z Lou i z jego rodzicami oraz Harrym sprawiała, że uśmiech sam się pojawiał. Przez cały tydzień nie widziała swojego brata ani chłopaka bo przez całe dnie mieli próby do sylwestra w Nowym Jorku.
Była już 14:00. Do kolacji zostało 5 godzin. Jess już od samego ranka zaczęła się przygotowywać. Wiedziała dobrze, że będzie musiała uprasować koszule Harremu bo on nigdy się nie nauczy obsługiwać żelazka.
Do kolacji zostały już tylko 3 godziny. Hazz miał być za godzinę. Jessie zaczęła pakować prezenty dla Harrego, Louisa i dla jego rodziców. Dziewczyna nigdy nie potrafiła spakować prezentów tak aby nie wysmarować się klejem i tymi podobnymi przez co pakowanie 4 prezentów zajęło jej godzinę zamiast 25 minut.
-Buuuu - krzyknął Harry
Dziewczyn wzdrygnęła się, a na jej twarzy zrobiły się mocno czerwone rumieńce
-Zwariowałeś?! - krzyknęła oburzonym tonem
-Nie? - zaśmiał się starszy brat
-Coś mi się wydaje, że raczej tak
-Mniejsza o to... Co to jest? - i wskazał palcem na zapakowane prezenty za Jessie
-Papier. Nie widzisz?
-Ale co jest zapakowane tym papierem?
-Nic.
-To który prezent jest dla mnie? - spytał z zadowolonym głosem
-Żaden - odpowiedziała z łobuzerskim uśmiechem na twarzy
-Jak to? - na twarzy Hazzy pojawił się udawany smutek
-Tak to. Dobra koniec rozmowy. Idź się lepiej przygotować na kolację.
Harry nic nie odpowiedział tylko kiwnął głową i poszedł do swojej sypialni się przygotować.
Hazza już od ponad 15 minut czekał na dole na swoją siostrę co go trochę już zir
-Jess schodź już na dół! Jest już 18:35 - krzyczał wkurzony brat
-Moment. Zaraz będę - krzyczała z góry Jess
Po chwili zeszła w czerwonej sukience . Na jej widok Harry zagwizdał, a na twarzy Jessie pojawiły się lekkie rumieńce i razem wyszli z domu.
Droga zajęła im z 15 minut do domu rodziców Lou.
Po wyjściu z samochodu Harrego, przywitał ich Louis z rodzicami. Jego rodzicie zawszę lubili Jessie.
Kolacja przebiegła szybko i w miłej atmosferze. Kiedy już wszyscy zjedli, zaczęło się rozpakowywanie prezentów. Pierwszy prezent otworzyli mama i tata Lou. Był to telewizor 3D od Jess i Harrego. Następnie swój prezent otworzył Hazza. Były to kluczyki do Ferrari od Louisa i Jess. Na końcu zostali Louis z Jessie. Oboje dali sobie nawzajem prezenty. Otworzyli je w tym samym czasie. Jessie zaparło wdech w piersiach. Był to różowy iPhone 5s . Po chwili Louis podszedł do swojej dziewczyny i przytulił ją przy czym do ucha powiedział jej
- Dziękuje
- Ja też Ci dziękuje - odpowiedziała
Jessica kupiła Lou MacBooka Pro 15-calowy: 2,3 GHz z wyświetlaczem Retina
PRZEPRASZAM, ŻE SŁABY ALE NIENAWIDZĘ POCZĄTKÓW. I TAK WIEM ŻE NIEJAKIE I SŁABE :(
-Buuuu - krzyknął Harry
Dziewczyn wzdrygnęła się, a na jej twarzy zrobiły się mocno czerwone rumieńce
-Zwariowałeś?! - krzyknęła oburzonym tonem
-Nie? - zaśmiał się starszy brat
-Coś mi się wydaje, że raczej tak
-Mniejsza o to... Co to jest? - i wskazał palcem na zapakowane prezenty za Jessie
-Papier. Nie widzisz?
-Ale co jest zapakowane tym papierem?
-Nic.
-To który prezent jest dla mnie? - spytał z zadowolonym głosem
-Żaden - odpowiedziała z łobuzerskim uśmiechem na twarzy
-Jak to? - na twarzy Hazzy pojawił się udawany smutek
-Tak to. Dobra koniec rozmowy. Idź się lepiej przygotować na kolację.
Harry nic nie odpowiedział tylko kiwnął głową i poszedł do swojej sypialni się przygotować.
Hazza już od ponad 15 minut czekał na dole na swoją siostrę co go trochę już zir
-Jess schodź już na dół! Jest już 18:35 - krzyczał wkurzony brat
-Moment. Zaraz będę - krzyczała z góry Jess
Po chwili zeszła w czerwonej sukience . Na jej widok Harry zagwizdał, a na twarzy Jessie pojawiły się lekkie rumieńce i razem wyszli z domu.
Droga zajęła im z 15 minut do domu rodziców Lou.
Po wyjściu z samochodu Harrego, przywitał ich Louis z rodzicami. Jego rodzicie zawszę lubili Jessie.
Kolacja przebiegła szybko i w miłej atmosferze. Kiedy już wszyscy zjedli, zaczęło się rozpakowywanie prezentów. Pierwszy prezent otworzyli mama i tata Lou. Był to telewizor 3D od Jess i Harrego. Następnie swój prezent otworzył Hazza. Były to kluczyki do Ferrari od Louisa i Jess. Na końcu zostali Louis z Jessie. Oboje dali sobie nawzajem prezenty. Otworzyli je w tym samym czasie. Jessie zaparło wdech w piersiach. Był to różowy iPhone 5s . Po chwili Louis podszedł do swojej dziewczyny i przytulił ją przy czym do ucha powiedział jej
- Dziękuje
- Ja też Ci dziękuje - odpowiedziała
Jessica kupiła Lou MacBooka Pro 15-calowy: 2,3 GHz z wyświetlaczem Retina
PRZEPRASZAM, ŻE SŁABY ALE NIENAWIDZĘ POCZĄTKÓW. I TAK WIEM ŻE NIEJAKIE I SŁABE :(
Fajny ;) kiedy napiszesz kolejną część? ? :)
OdpowiedzUsuńSuper kiedy następna część ?Xx
OdpowiedzUsuńWiem, że jak każda początkująca blogerka potrzebujesz motywacji tak więc
OdpowiedzUsuńnominuję cię do Libster Award!
love-food-like-niall.blogspot.com