piątek, 31 stycznia 2014

III

            Telefon "zabuczał". Jessie szybkim ruchem wyłączyła budzik po czym otarła oczy by sprawdzić godzinę. Była 2:20.  Do przyjazdu zamówionej taksówki zostało 20 minut. Dziewczyna szybko przebrała się w coś ciepłego i wygodnego. Następnie poszła do łazienki umyć zęby i się trochę odświeżyć. Gdy była już gotowa zeszła na dół po czym ubrała kurtkę oraz buty i wyszła z domu z walizkami. Kiedy opuściła posiadłość  taksówka właśnie podjeżdżała. Po wpakowaniu walizek do bagażnika, Jess pojechała wprost na lotnisko. W trakcie drogi napisała sms'a do Harrego, który od 2 dni jest już w Nowym Jorku.

Do:Bratson
"Jestem w drodze na lotnisko. 
Wrócę do Londynu za 4-5 dni.
Gdy będę już w Paryżu dam znać."




Po 20 minutach jazdy Jess była już na lotnisku gdzie przed wejściem czekała na nią już zmarznięta Kelly. Po uściskach dziewczyny weszły razem do środka. 
Do odlotu zostało 2,30 godziny. Po odprawie Jess poczuła silny głód, który z każdą chwilą narastał. Postanowiła, że pójdzie z Kells coś zjeść. Po 15 minutach szwędania się po lotnisku znalazły kawiarnie. Jessie zjadła 2 kanapki z kurczakiem, które popiła Cookie Choco Latte . Po napełnieniu swojego żołądka i wygrzaniu się, Jessica z Kelly poszły do łazienki by się trochę odświeżyć przed wylotem.
Po załatwieniu się i umyciu rąk Jessie chwyciła klamkę od łazienki. Kiedy ją przekręciła, odpadła. Dziewczyny się przeraziły. Zaczęły tłuc z całej siły w drzwi jednak nikt nie odpowiadał. 
Do odlotu zostało 15 minut. Dziewczyny wciąż siedziały w łazience, a ich imiona i nazwiska były już wyczytywane na całe lotnisko. Po twarzy Jess zaczął kapać pot ze stresu. Dobrze wiedziała, że jak nie zostaną uratowane to po sylwestrze w Paryżu. Po chwili usłyszała jak ktoś otwiera drzwi. Ich "wybawcą" był chudy mężczyzna w średnim wieku, który pracował na lotnisku prawdopodobnie jako dozorca. Dziewczyny podniosły się z kafelek i pobiegły w stronę odprawy na pokład samolotu. Biegły prze połowę lotniska. Gdy dobiegały do półmetka, Jess usłyszała przeraźliwy krzyk. Była to Kel, która się wywróciła. Złamała obcas. Nie poddając się zdjęła buty i dziewczyny pobiegły do odprawy. W ostatniej minucie przed zamknięciem udało im się wejść na pokład i poleciały do stolicy Francji o 5:30. 

                                                                                                              ***
Po 3 godzinnym locie, dziewczyny przybyły do Paryża. Gdy Jess poczuła już grunt pod nogami, wyłączyła tryb samolotowy i napisała szybkiego sms'a do Harrego o przybyciu już do Francji. Po wysłaniu wiadomości dziewczyny poszły odebrać bagaże. Kiedy już przybyły po odbiór na taśmie pojawił się od razu bagaż Kelly jednak wciąż nie było walizki  Jess. Po 20 minutach taśma została pusta i nie było już żadnego bagażu, a Jessica wciąż nie miała swojej walizki i wiedziała dobrze, że już jej nie dostanie. Przez jakieś 15 minut stała  sama bezczynnie czekając na Kelly, która  poszła do Biura Zaginionych Bagaży przez to, że perfekcyjnie umie mówić po francusku. Kiedy zobaczyła, że Kel się zbliża dziewczyna podeszłą do niej:
-I co? Co się stało z moim bagażem?
-Nie wiedzą. W Londynie musieli pomylić.
-Jezu. Co ja teraz zrobię? Tam były wszystkie ubrania, kosmetyki i ubranie na jutrzejsze sylwestra itp. - powiedziała z nutką przerażeniem w głosie
-Będziesz musiała zrobić zakupy w Paryżu - na twarzy Kells pojawił się uśmiech
-Najwyraźniej.- odpowiedziała również z uśmiechem na twarzy.
-No to na co czekamy. Jest dopiero 11:05, a Paryż roi się od sklepów. - powiedziała entuzjastycznie Kelly
-No dobra. - i na tym skończyła się rozmowa dziewczyn
Po wyjściu z lotniska skierowały się na postój taksówek, skąd pojechały do hotelu. Po 30 minutach przyjaciółki dojechały do hotelu. Po zameldowaniu się i odstawieniu walizek Kelly do pokoju, dziewczyny wyszły na zakupy.

***
Zakupy zajęły im 5 godzin. Po powrocie do pokoju Jess poszła do łazienki się odświeżyć po czym przebrała się w nowo zakupiony strój i poszła z Kel do restauracji hotelowej na obiad. 
Po pożywieniu się dziewczyny wróciły pokoju i poszły spać.

Przepraszam, że krótkie i niejakie ale następny mam nadzieje lepszy

czwartek, 30 stycznia 2014

Libster Award

 Jestem tym podjarany. Nie wierze, że zostałem nominowany. Dziękuje bardzo Aleksandrze Janczewskiej (http://love-food-like-niall.blogspot.com/). Pamiętam jak opublikowałem pierwszy rozdział i byłem zdenerwowany czy się spodoba. Teraz jest ponad 200 wyświetleń i się dziwie, że zostałem nominowany co pozwoliło mi dalej pisać
PYTANIA:

1.Ile mam lat
- 14

2.Twój ulubieniec z 1D
- Zayn

3.Twoja ulubiona piosenka
- Beyonce - Heaven

4.Akceptujesz dziewczyny chłopaków? (uzasadnij)
- Tak. Toleruje bo to ich życie i tak naprawdę mnie nie obchodzi z kim tylko by byli szczęśliwi

5.Ulubione zwierze?
 - Pies

6.Wolisz MM, TMH, UAN?
- TMH

7.Najgorsza rzecz jaka ciebie spotkała w życiu
- Hejty

8.Co myślisz o Miley Cyrus
- Tak naprawdę nic bo mnie nie  obchodzi

9.Kogo oprócz 1D słuchasz?
- Katy Perry, Rihanna, LM, Beyonce, Eminem, Jay Z, Macklemore, Imagin Dragones, Avril Lavigne, Lana Del Rey, Cher Lloyd, Fall Out Boys

10.Twoja ulubiona książka i  film
- Książka: Igrzyska Śmierci
- Film: 3 Metry nad Niebem







MOJE PYTANIA
1.Ile lat
2.Ulubiona piosenka
3.Ulubiona piosenkarka
4.Twoje drugie imię
5.Gdzie mieszkasz - miasto
6.Ulubiona piosenka 1D
7.Do jakich fandomów należysz
8.Czy tolerujesz Zerrie?
9.Ulubiony język obcy
10.Gdzie chciałbyś/chciałabyś zamieszkać?

Nominowani:
http://case-closed-story.blogspot.com/
http://aliszewska38.blogspot.com/
http://he-is-all-that-matters-to-me.blogspot.com/
http://imaginy-o-one-direction-69sara69.blogspot.com/
- http://imaginyonedirection2012.blogspot.com/
http://mymemorieswith1d.blogspot.com/
http://dirtyimagines.blogspot.com/

sobota, 25 stycznia 2014

II

              Jess otworzyła oczy. Dziewczyna leżała na kanapie w salonie, okryta kocem. Szybko się domyśliła, że musiała zasnąć podczas oglądania, a Harry nie chciał jej budzić. Usłyszała miauczenie. Dziewczyna usiadła po czym spojrzała w dół. Ujrzała kotkę - Lilu swojego brata, która nie wyglądała mile. Dziewczyna wzięła ją na ręce i położyła obok siebie na kanapie.
             W domu panowała cisza więc za pewnie  Harry musiał  już dawno wyjść na próbę z chłopakami,a oznaczało to, że wróci dopiero późno wieczorem i dziś na pewno już nie zobaczy Lou. Ta myśl wkurzyła Jessie jednocześnie niszcząc jej cały dzień.
             Zegar wybił 13:00. Jessica postanowiła nie tracić dnia i poszła do swojego pokoju się przebrać w coś luźnego. Po założeniu na siebie ubrania, dziewczyna wsypała jedzenie do miski Lilu po czym próbowała zadzwonić do Kells jednak za każdym  razem odzywała się poczta głosowa. Nie wiedząc co robić, Jess poszła do kuchni zarobić popcorn. Po wyjęciu go z mikrofalówki Jessie poszła do salonu oglądać telewizje.
Akurat leciał finał programu muzycznego, którego jeszcze nie oglądała. Dziewczyna dobrze wiedziała, że program wygrał James Maslow za którego trzymała kciuki od przesłuchania co spowodowało, że jest jego fanką.
           Kiedy przyszła kolej Maslowa by zaśpiewał, Lilu zaczęła miauczeć, za każdym razem coraz głośniej.
-Cicho! - krzyknęła z pretensją w głosie Jessica
Kotka wygięła grzbiet przy czym pokazała swoje ostre zęby, a jej sierść się zjeżyła. Jess zignorowała jej zachowanie i wznowiła oglądanie występu. Piosenkarz zaśpiewał piosenkę Love Somebody - Marron 5. Po zakończeniu piosenki, Jessie włożyła rękę w miskę z popcornem, poczuła jednak same ziarenka. Zdziwiona lekko, że zjadła wszystko, wstała z kanapy i powędrowała do kuchni, odłożyć  pustą miskę.
           Dziewczyna siedziała przez długą chwilę w ciszy. Nie wiedziała co robić. Po chwili jej telefon wydał sygnał. Było to przypomnienie o zarezerwowaniu sobie miejsca u kosmetyczki i fryzjera w Paryżu na sylwestra. Jessie weszła na internet by znaleźć jakiś zakład. Zajęło to jej z pół godziny zanim znalazła "to coś". Po zamówieniu rezerwacji, dziewczyna spojrzała na zegar, który wskazywał 21:45. Jessica była trochę zszokowana bo wydawało się jej, że jest dopiero 16:00. Nie mając nic już do roboty poszła wziąć długą i ciepłą kąpiel po czym poszła spać.

***
           To dziś. Właśnie dziś jest Boże Narodzenie. Sama myśl o dzisiejszym wieczorze, który spędzi z Lou i z jego rodzicami oraz Harrym sprawiała, że uśmiech sam się pojawiał. Przez cały tydzień nie widziała swojego brata ani chłopaka bo przez całe dnie mieli próby do sylwestra w Nowym Jorku. 
Była już 14:00. Do kolacji zostało 5 godzin. Jess już od samego ranka zaczęła się przygotowywać. Wiedziała dobrze, że będzie musiała uprasować koszule Harremu bo on nigdy się nie nauczy obsługiwać żelazka. 
          Do kolacji zostały już tylko 3 godziny. Hazz miał być za  godzinę. Jessie zaczęła pakować prezenty dla  Harrego, Louisa i dla jego rodziców. Dziewczyna  nigdy nie potrafiła spakować prezentów tak aby nie wysmarować się klejem i tymi podobnymi przez co pakowanie 4 prezentów zajęło jej godzinę zamiast 25 minut.
-Buuuu - krzyknął Harry
Dziewczyn wzdrygnęła się, a na jej twarzy zrobiły się mocno czerwone rumieńce
-Zwariowałeś?! - krzyknęła oburzonym tonem
-Nie? - zaśmiał się starszy brat
-Coś mi się wydaje, że raczej tak
-Mniejsza o to... Co to jest? - i wskazał palcem na zapakowane prezenty za Jessie
-Papier. Nie widzisz?
-Ale co jest zapakowane tym papierem?
-Nic.
-To który prezent jest dla mnie? - spytał z zadowolonym głosem
-Żaden  - odpowiedziała z  łobuzerskim uśmiechem na twarzy
-Jak to? - na twarzy Hazzy pojawił się udawany smutek
-Tak to. Dobra koniec rozmowy. Idź się lepiej przygotować na kolację.
Harry nic nie odpowiedział tylko kiwnął głową i poszedł do swojej sypialni się przygotować.
           Hazza już od ponad 15 minut czekał na dole na swoją siostrę co go trochę już zir
-Jess schodź już na dół! Jest już 18:35 - krzyczał wkurzony brat
-Moment. Zaraz będę - krzyczała z góry Jess
Po chwili zeszła w czerwonej sukience . Na jej widok Harry zagwizdał, a na twarzy Jessie pojawiły się lekkie rumieńce i razem wyszli z domu.
Droga zajęła im z 15 minut do domu rodziców Lou.
Po wyjściu z samochodu Harrego, przywitał ich Louis z rodzicami. Jego rodzicie zawszę lubili Jessie.
      Kolacja przebiegła szybko i w miłej atmosferze. Kiedy już wszyscy zjedli, zaczęło się rozpakowywanie prezentów. Pierwszy prezent otworzyli mama i tata Lou. Był to telewizor 3D od Jess i Harrego. Następnie swój prezent otworzył Hazza. Były to kluczyki do Ferrari od Louisa i Jess. Na końcu zostali Louis z Jessie. Oboje dali sobie nawzajem prezenty.  Otworzyli je w tym samym czasie. Jessie zaparło wdech w piersiach. Był to różowy iPhone 5s . Po chwili Louis podszedł do swojej dziewczyny i przytulił ją przy czym do ucha powiedział jej
- Dziękuje
- Ja też Ci dziękuje - odpowiedziała
Jessica kupiła Lou MacBooka Pro 15-calowy: 2,3 GHz z wyświetlaczem Retina



PRZEPRASZAM, ŻE SŁABY ALE NIENAWIDZĘ POCZĄTKÓW.   I TAK WIEM ŻE NIEJAKIE I SŁABE :(

czwartek, 23 stycznia 2014

UWAGA

ZMIENIŁEM TROCHĘ BOHATERÓW I ICH "ROLE" DODAŁEM TEŻ NOWĄ OSOBĄ I ODJĄŁEM LIAMA - PRZEPRASZAM. MAM NADZIEJE, ŻE SIĘ SPODOBA BO JESZCZE NIGDY SIĘ NIE SPOTKAŁEM ŻEBY WYSTĘPOWAŁY TE OSOBY RAZEM

sobota, 11 stycznia 2014

I

       Padał deszcz. Za oknem rozbrzmiewała burza. 
       Jessica poczuła jak po jej polikach lecą łzy. Teraz jedynie czego chciała to zrozumienia. Wciąż widziała przed swoimi oczami swoich zmarłych rodziców i chwile z ich pogrzebu. Właśnie dziś mijała 9 rocznica od ich śmierci. Choć już minęło  tyle lat Jess wciąż nie umiała zapanować nad swoimi emocjami. Nie wiedząc kiedy do pokoju wszedł przerażony Harry. Usiadał obok swojej młodsze siostry po czym ją przytulił i wyszeptał jej do uszu: 
- Nie martw się. To nie twoja wina
- Wiem. Ale gdy ich widzę.... -  Jessie nie dokończyła bo starszy brat przytulił ją mocniej
Rozumiem. Mi też jest jeszcze ciężko ale nie martw się już i idź spać.
- Dobrze.
Harry wstała łóżka i pomaszerował do własnego. Dziewczyna jednak wciąż siedziała i patrzyła przez okno na gwiazdy. Siedziała tak jeszcze z 15 minut póki nie zaczęła ziewać i poszła spać.

***
      Zadzwonił budzik który wskazywał 7:15. Jessica otworzyła swoje niebieskie oczy po czym je otarła. Dziewczyna leniwie wstała z łózka i poszła do łazienki się odświeżyć. Po ubraniu się  zeszła na dół do kuchni. Czekał na nią już Harry z gotowym śniadaniem. Były to naleśniki z syropem klonowy. Jess je kocha o czym jej brat dobrze wie. Jadła je z 10 minut po czym wypiła zieloną herbatę i poszła na górę umyć zęby i poprawić jeszcze wygląd. Podczas mycia zębów usłyszała dzwonek do drzwi. Był to zapewnię Louis, który miał podwieźć ją do szkoły. Szybko opłukała usta i zeszła. Gdy dochodziła do ostatniego schodka, zatrzymała się. Usłyszała jak Lou i Harry o czymś  cicho rozmawiają. Dziewczyna usłyszała jak jej chłopak mówi:
-Nie mogę jej tego powiedzieć. Nie potrafię. To.....
Jessica dalej nie usłyszała bo kotka jego brata zaczął miauczeć co przerwało ich tajemniczą rozmowę, a do holu wszedł Harry z Louisem.
-Cześ Jess - i Lou podszedł do Jessie by pocałować ją w policzek
-Cześć - odpowiedziała niezbyt pewnie
-Gotowa jesteś? - spytał
-Nie. Daj mi chwilę. Tylko założę buty.
-Te dziewczyny..-zażartował sobie Louise, a na jego twarzy pojawił się uśmieszek
Jess nic nie zrobił tylko podeszła do chłopaka i szturchnęła go w  bark. Na co chłopak jej odpowiedział tym samym tyle, że ona jęknęła z bólu,a Lou się zaśmiał.
Była już 7:45 i para wyszła z domu. Pojechali Porsche Lou pod szkołę w 10 minut . Przez całą drogę zastanawiało dziewczynę o czym rozmawiał jej chłopak z bratem i czy to dotyczyło jej. Ta myśl przygnębiła ją. Czuła, że coś ukrywają przed nią jednak nie miała odwagi się spytać o czym rozmawiali. Nie chciała by wyszło, że ich podsłuchiwała.
Kiedy Jess wysiadała z samochodu Lou złapał ją za rękę i przytulił. Gdy się już pożegnali poszła do szkoły. Wchodząc do niej spotkała Kelly, która była podjarana bardziej niż nigdy.
-Jeeesieee - powiedziała Kell i przytuliły się dziewczyny
-Co się stało? - spytała
-Nie uwierzysz. Mój blog został nominowany do nagrody "The Best Fashion Blog 2013"
-Aaaaaaaaaa - Jess zaczęła piszczeć na całą szkołę razem z Kelly - Jaram się.
-Ja też. BTW mam jeszcze jedną dobrą wiadomość.
-Jaką?
-Mogę lecieć do Paryża z tobą na sylwestra.
-Aaftrsedtaa  - znów zaczęły piszczeć na całą szkołę -  Cieszę się.
-Ja też.
Po chwili zadzwonił dzwonek i dziewczyny poszły na lekcje biologii. Jessica nienawidzi tego przedmiotu odkąd musiała wyjmować wnętrzności żaby.

***
Zadzwonił ostatni dzwonek w tym roku. Jess wybiegła z Kelly najszybciej z klasy podjarane cały czas sylwestrem. Jessie wybiegła pierwsza ze szkoły. Gdy czekała na przyjaciółkę zaczęła myśleć o sylwestrze i o świętach do jej głowy znów przyszło wspomnienie porannej rozmowy Louisa i Harrego. Nie wiedząc kiedy Jess usłyszała głos Kelly:
-Co się stało? - spytała zaniepokojonym głosem przyjaciółka
-Nic - odpowiedziała Jessica
-Jak nic. Przecież widzę, że coś cię martwi. Powiedz mi możesz zaufać
-Dziś rano Louis i Harry rozmawiali ze sobą po cichu. Kiedy zeszłam usłyszałam jak Lou powiedział "Nie mogę jej tego powiedzieć. Nie potrafię".
-Myślisz, że chodzi o ciebie?
-Tak - po twarzy dziewczyny spłynęła łza
-Nie płacz. To na pewno nie chodziło o ciebie. - i Kell przytuliła przyjaciółkę. 
-Dziękuje.
-Nie ma za co. Od tego w końcu mnie masz - na twarzy przyjaciółek pojawiły się uśmiechy. - Dobra musimy iść już do sklepów i kupić coś na sylwestra.
-Dobry pomysł bo potem nic już nie będzie
Dziewczyny poszły do metra i pojechały do największego centrum handlowego w Londynie.
Szukały ubrań z 4 godziny aż w końcu znalazły coś dla siebie i poszły coś zjeść. Była 21:30 za pół godziny zamykali centrum. Jess pożegnała się z Kell i pojechała do domu.
Do domu wróciła gdzieś ok. 22:00. Gdy weszła zobaczyła, że Harry ogląda maraton filmowy. Poszła do łazienki by wziąć szybką kąpiel po czym dołączyła do swojego brata. Maraton trwał do 6 nad ranem jednak Jess zasnęła już po 2.



PRZEPRASZAM, ŻE POCZĄTEK JEST TAKI SŁABY ALE NIE POTRAFIĘ PISAĆ PIERWSZYCH ROZDZIAŁÓW. PROSZĘ ZOSTAWCIE JAKIEŚ KOMENTARZE.

czwartek, 9 stycznia 2014

Organizacja

Mam wielkie pytania. 
1.Otóż czy imagin ma być w 1,2 czy 3 osobie?
2.Czy ma być oczami czyiś np.Oczami Harrego lub Oczami Jess?
Odpowiedzi piszcie w komentarzach ok?